18 sierpnia 2026, 16:38
← Aktualności sportowe

Mecze na dzisiaj, poniedziałek 26.01.2026

Mecze na dzisiaj, poniedziałek 26.01.2026

Choć poniedziałek 26 stycznia 2026 nie należy do najgorętszych dni w sportowym kalendarzu, wieczorne godziny przygotowały dla fanów prawdziwą ucztę piłkarską. Trzy czołowe europejskie ligi rozstrzygają swoje kolejkowe rozgrywki, serwując pasjonujące pojedynki na trzech różnych boiskach. Z kolei po drugiej stronie globu, w słonecznym Melbourne, trwa gorąca faza Australian Open – czwarta runda wielkoszlemowego turnieju przyniesie starcia, które zadecydują o składzie ćwierćfinalistów. Wśród nich legendy rakiety oraz młode talenty, a także polska gwiazda Iga Świątek, która walczy o swój pierwszy triumf na kortach Australii.

DataMeczRelacja*
08:00🎾 Australian Open wszystkie meczeSTS TV
18:30⚽️ Al Nassr – Al-TaawonBetclic TV
20:45⚽️ Verona – UdineseSTS TV
21:00⚽️ Everton – LeedsFortuna TV
21:00⚽️ Girona – GetafeSTS TV
21:00⚽️ Norwich – CoventryBetclic TV
21:15⚽️ FC Porto – Gil VicenteFortuna TV
21:00⚾️ MLB wszystkie mecze STS TV
21:00⚽️ USA MLS wszystkie mecze STS TV
22:00🏒 NHL wszystkie mecze STS TV
22:00🏀 NBA wszystkie mecze STS TV
22:00🏀 WNBA wszystkie mecze STS TV
06:00🕹️ CS, LoL, Dota 2, Valorant STS TV
* Nie wszystkie transmisje są dostępne w STS TV, Fortuna i Superbet – linki na stronie są aktualizowane automatycznie, dlatego zalecamy, by przed meczem zweryfikować poprawność danych w tabeli. #reklamaSTS

Jak oglądać mecze w STS TV za darmo?

  1. Rejestracja na www.STS.pl (kod: BETONLINE)
  2. Obstawienie dowolnego meczu
  3. Wybór transmisji z zakładki „Zakłady live”

Piłkarskie potyczki w Premier League

Hill Dickinson Stadium będzie gospodarzem fascynującego spotkania, które rozpocznie się o 21:00. Everton, prowadzony przez doświadczonego Davida Moyesa, przyjmie Leeds United w starciu mającym kluczowe znaczenie dla obu drużyn, choć z odmiennych powodów. The Toffees, plasujący się na 11. pozycji z dorobkiem 32 punktów, mogą śmiało spoglądać w górę tabeli – od europejskich pucharów dzieli ich zaledwie trzypunktowa strata. Szkocki szkoleniowiec błyskawicznie wprowadził porządek w zespole, czego dowodem było sensacyjne zwycięstwo 1:0 na Villa Park w poprzedniej kolejce. James Garner stał się osią środka pola – tylko trzech zawodników w całej lidze częściej odbiera piłkę rywalom.

Leeds przybywa na Merseyside w roli autsajdera, ale ich forma wcale nie jest taka zła, na jaką wskazywałoby 16. miejsce w tabeli. Daniel Farke wyprowadził swój zespół ze strefy zagrożenia – pięć punktów przewagi nad strefą spadkową to efekt solidnej serii zaledwie jednej porażki w dziewięciu ostatnich meczach. W poprzednim tygodniu The Whites dramatycznie pokonali Fulham 1:0, gdy Lukas Nmecha trafił do siatki w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Gwiazdą wieczoru będzie bez wątpienia Dominic Calvert-Lewin – napastnik, który latem opuścił Everton dla Leeds, teraz wraca na dawny stadion jako lider strzelców swojej drużyny z ośmioma trafieniami. Anglik jest w fenomenalnej formie – osiem goli w ostatnich dziesięciu spotkaniach ligowych robi wrażenie. Statystyki pokazują, że zdobywa bramkę średnio co 122 minuty, co plasuje go wśród najskuteczniejszych napastników ligi.

Katalońskie derby nadziei i rozpaczy

Równo o 21:00, na drugim końcu Europy, Girona będzie podejmować Getafe w spotkaniu, w którym spotkają się zespoły będące w absolutnie przeciwnych fazach formy. Podopieczni trenera Michela błyszczą ostatnio na parkietach La Liga – trzecie kolejne zwycięstwo, w tym efektowne 2:0 na wyjeździe z Espanyolem, dało im miejsce w środku tabeli z 24 punktami na koncie. Blanquivermells doskonale zrehabilitowali się po bolesnej porażce 0:3 z Atletico Madryt i teraz znajdują się w sąsiedztwie aż czterech innych drużyn z identycznym dorobkiem punktowym, co czyni ten mecz niezwykleważnym w kontekście ligowej hierarchii.

Vladyslav Vanat to człowiek, który podpalił Gironę w ostatnich tygodniach – Ukrainiec w trzech ostatnich występach za każdym razem wpisywał się na listę strzelców, stając się kluczową postacią ofensywy gospodarzy. Viktor Tsyhankov wspiera go świetną grą kreacyjną, dostarczając asyst i tworząc zagrożenie z prawego skrzydła. Getafe to jednak zupełnie inna historia – siedem meczów bez zwycięstwa, z czego cztery porażki w pięciu ostatnich starciach, to statystyki mówiące same za siebie. José Bordalás obserwuje, jak jego drużyna balansuje na krawędzi – 17. miejsce z 21 punktami oznacza zaledwie dwupunktową przewagę nad strefą spadkową. Ostatnia domowa porażka 0:1 z Valencią tylko pogłębiła kryzys. Paradoksalnie, w dwóch ostatnich meczach bezpośrednich to właśnie Getafe triumfowało (2:1 u siebie i 2:1 na wyjeździe), co może być jedynym źródłem optymizmu dla przyjezdnych.

Włoski wieczór z walką o przetrwanie

Nieco wcześniej, bo o 20:45, na Stadio Marc’Antonio Bentegodi rozegra się dramat Hellas Verony. Gospodarze plasują się na przedostatnim miejscu w Serie A z ledwie 14 punktami – sytuacja jest dramatyczna. Paolo Zanetti próbuje różnych rozwiązań, ale sześć kolejnych meczów bez zwycięstwa mówi samo za siebie. Bezbramkowy remis z Cremonese w ostatniej kolejce to za mało dla zespołu, który walczy o utrzymanie. Bilans 17 bramek zdobytych przy 34 straconych pokazuje skalę problemów zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Kontuzje kluczowych obrońców – Bella-Kotchapa, Frese i Valentiniego – dodatkowo komplikują zadanie szkoleniowca.

Udinese, mimo 10. miejsca w tabeli i 26 punktów, także nie prezentuje się ostatnio imponująco. Kosta Runjaic widział swoją drużynę triumfującą tylko raz w ostatnich sześciu starciach, a niedawna porażka 0:1 z Interem Mediolan potwierdza, że friulczycy mają problem z regularnością. Jednak w kontekście tego meczu to właśnie goście są wyraźnymi faworytami. Keinan Davis przeżywa życiową formę – jego sześć trafień w tym sezonie to już podwojenie dorobku z dwóch poprzednich kampanii łącznie. Angielski napastnik strzela gola średnio co 5,5 strzału, co plasuje go w czołówce ligi pod względem skuteczności. Ciekawostką jest fakt, że Verona w sześciu ostatnich meczach z Udinese nie przegrała ani razu, co daje gospodarzom teoretyczną psychologiczną przewagę, choć obecna forma obu zespołów sugeruje zupełnie inny scenariusz.

Melbourne: Wielkie nazwiska w akcji

Tymczasem na kortach Melbourne Park toczy się dziewiąty dzień zmagań Australian Open, a stawka jest już bardzo wysoka – miejsce w ćwierćfinale wielkiego szlema. Najjaśniejszą gwiazdą poniedziałkowego programu będzie bez wątpienia Novak Djoković, który na legendarnym Rod Laver Arena zmierzy się z młodym reprezentantem Czech, Jakubem Mensikiem. Serb, dziesięciokrotny zwycięzca turnieju w Melbourne, kroczy przez drabinkę bez straty seta i wygląda na zdeterminowanego, by poszerzyć swoją kolekcję trofeów. W wieku 37 lat nadal udowadnia, że należy do światowej czołówki, a konfrontacja z obiecującym Czechem będzie testem dla obu zawodników – doświadczenia kontra młodzieńcza odwaga.

Polskie akcenty przyniesie pojedynek Igi Świątek z australijską tenisistką Maddison Inglis. Druga rakieta świata jest jedną z głównych kandydatek do tytułu i pewnie przechodzi przez kolejne rundy. Świątek do tej pory nigdy nie dotarła do finału w Melbourne, ale jej obecna dyspozycja i konsekwentna praca nad grą na szybkich nawierzchniach sugerują, że może w końcu osiągnąć ten cel. Inglis będzie miała wsparcie rodzimej publiczności, lecz różnica poziomów powinna być czytelna. Amerykańskie starcie Jessiki Peguli z Madison Keys obiecuje wyrównaną walkę – Keys broni tytułu sprzed roku i pokazuje kapitalną formę, podczas gdy Pegula także znajduje się w życiowej dyspozycji. Dla Włocha Lorenzo Musettiego mecz z Amerykaninem Taylorem Fritzem to szansa na historyczny sukces – pierwsze w karierze ćwierćfinały Australian Open. Rozpoczęcie meczów o 11:30 czasu lokalnego oznacza, że polscy fani będą mogli śledzić wydarzenia wczesnym rankiem (od 01:30 czasu polskiego).