Miłośnicy piłki nożnej mogą zacierać ręce – poniedziałek 8 grudnia okazuje się wyjątkowo hojny pod względem sportowych emocji. Cztery mecze rozłożone czasowo od godziny 19:00 do późnych godzin nocnych pozwolą przeżyć prawdziwy festiwal futbolu. W polskich rozgrywkach zobaczymy starcie aspirujących do awansu zespołów pierwszej ligi oraz pojedynek na szczycie Ekstraklasy, gdzie beniaminek próbuje powalczyć o fotel lidera. Za granicą uwagę przykuwają mecze w Premier League i Serie A, gdzie Manchester United mierzy się z walczącym o utrzymanie Wolverhampton, a AC Milan jedzie po punkty do Turynu. Różnorodność stylów, odmienne cele drużyn i nieprzewidywalność wyników sprawiają, że ten poniedziałkowy wieczór może przynieść wiele niespodzianek.

| Data | Mecz | Relacja* |
|---|---|---|
| 09:00 | 🎾 Challenger Limoges wszystkie mecze | STS TV |
| 09:00 | 🎾 Challenger Ceuta wszystkie mecze | STS TV |
| 15:00 | ⚽️ Pisa – Parma | Superbet TV |
| 18:00 | ⚽️ Udinese – Genoa | Superbet TV |
| 19:00 | ⚽️ Śląsk Wrocław – Stal Rzeszów | Betclic TV |
| 19:00 | ⚽️ Korona Kielce – Wisła Płock | Fortuna TV |
| 20:45 | ⚽️ Torino – AC Milan | Fortuna TV |
| 21:00 | ⚽️ Wolves – Man Utd | Superbet TV |
| 21:00 | ⚽️ Osasuna – Levante | Superbet TV |
| 21:00 | ⚾️ MLB wszystkie mecze | STS TV |
| 21:00 | ⚽️ USA MLS wszystkie mecze | STS TV |
| 22:00 | 🏒 NHL wszystkie mecze | STS TV |
| 22:00 | 🏀 NBA wszystkie mecze | STS TV |
| 22:00 | 🏀 WNBA wszystkie mecze | STS TV |
| 06:00 | 🕹️ CS, LoL, Dota 2, Valorant | STS TV |
Jak oglądać mecze w STS TV za darmo?
- Rejestracja na www.STS.pl (kod: BETONLINE)
- Obstawienie dowolnego meczu
- Wybór transmisji z zakładki „Zakłady live”
Hit w Kielcach – beniaminek atakuje szczyt tabeli
O godzinie 19:00 na Exbud Arenie w Kielcach dojdzie do jednego z najciekawszych spotkań całej rundy jesiennej. Korona Kielce zmierzy się z Wisłą Płock w ostatnim meczu 18. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Dla miejscowych to szansa na zakończenie trudnego okresu – zespół po obiecującym początku sezonu wpadł w dołek formy, a ostatnie tygodnie przyniosły więcej rozczarowań niż powodów do radości.
Jacek Zieliński, trener Korony, nie ukrywa, że jego podopieczni znaleźli się w trudnej sytuacji. Po porażce z Cracovią i wyeliminowaniu z Pucharu Polski przez drugoligową Chojniczankę, atmosfera wokół zespołu nie należy do najlepszych. W meczu pucharowym Kielczanie prowadzili, ale stracili wyrównującą bramkę w doliczonym czasie gry, a następnie ulegli w serii rzutów karnych. Taka porażka boli podwójnie, szczególnie że rywal był teoretycznie w zasięgu. Obecnie Korona zajmuje dziewiąte miejsce, ale przewaga nad strefą spadkową systematycznie topnieje.
Po drugiej stronie boiska stanie Wisła Płock – absolutna rewelacja obecnych rozgrywek. Nafciarze nie znają smaku porażki od ponad dwóch miesięcy, a ich ostatnie cztery mecze zakończyły się remisami. Mariusz Misiura zbudował zespół na solidnych fundamentach – Płocczanie posiadają najlepszą defensywę w lidze, tracąc średnio mniej niż jedną bramkę na mecz. To właśnie defensywa jest sekretem sukcesu beniaminka, który śmiało walczy o miejsce w czołówce tabeli.
Jacek Zieliński porównuje styl gry Wisły do Atletico Madryt: „Wiele zespołów europejskich gra w podobny sposób i są gloryfikowane. Najlepszym przykładem jest Atletico Madryt w lidze hiszpańskiej, które od lat gra taki futbol, który jest bardzo nieprzyjemny dla przeciwników”. Trener Korony podkreśla, że ultradefensywne podejście to nie wada, a strategia, która przynosi efekty. Wisła w przypadku zwycięstwa wskoczy na pozycję lidera, co byłoby sensacyjnym osiągnięciem dla zespołu, który dopiero w tym sezonie wrócił do elity.
Ciekawostką jest fakt, że w inauguracyjnym meczu sezonu Wisła wygrała na własnym stadionie 2:0, a oba gole strzelił Łukasz Sekulski. Korona zakończyła tamto spotkanie w osłobieniu po dwóch czerwonych kartkach. Czy teraz kielczanie wezmą rewanż na własnym obiekcie?
Wolverhampton w kryzysie – Manchester szuka stabilizacji
Najpóźniejszy mecz poniedziałkowego wieczoru rozpocznie się o 21:00 na Molineux Stadium. Wolverhampton Wanderers, drużyna z dna tabeli Premier League, podejmie Manchester United w starciu, które może mieć kluczowe znaczenie dla obu zespołów.
Sytuacja gospodarzy jest dramatyczna. Wolves notują najgorszy start sezonu w całej historii klubu na najwyższym poziomie rozgrywkowym – po czternastu kolejkach mają na koncie zaledwie dwa punkty. To nie tylko suchy statystyczny fakt, ale przede wszystkim ogromny problem, który stawia klub dwanaście punktów za strefą bezpieczną. Od końca września Wolverhampton nie wygrał ani jednego meczu, a w ostatnich pięciu spotkaniach nie zdobył nawet bramki. Rob Edwards, nowy szkoleniowiec, który miał zatrzymać spadkową spiralę, jak dotąd nie zdołał odwrócić losów zespołu – od jego przyjścia drużyna przegrała trzy razy z rzędu.
Największym problemem nie jest tylko defensywa, która straciła już 29 goli, ale przede wszystkim kompletnie bezradny atak. Wolves zdobywają średnio zaledwie jedną bramkę co dwa mecze, co w realiach Premier League oznacza pewną degradację. Kontuzja Joao Gomesa, który obejrzy mecz z trybun po otrzymaniu piątej żółtej kartki, dodatkowo osłabia środek pola. Do tego dochodzą urazy Marshalla Munetsi i wątpliwości zdrowotne dotyczące Ladislava Krejciego.
Manchester United znajduje się w znacznie lepszej sytuacji, choć również daleko im do ideału. Czerwone Diabły zajmują dwunaste miejsce, ale w ostatnich ośmiu meczach przegrali tylko raz. Ruben Amorim, nowy menedżer, stopniowo wprowadza swój styl gry, jednak czwartkowy remis 1:1 z West Hamem pokazał, że droga do stabilizacji jest jeszcze długa. Gol stracony w samej końcówce meczu domowego był bolesnym ciosem dla zespołu, który przez większość spotkania kontrolował przebieg wydarzeń.
Historia mówi jasno – United dominuje w bezpośrednich starciach, wygrywając piętnaście z dwudziestu pięciu ligowych pojedynków. Jednak ostatnie dwa mecze na Molineux zakończyły się triumfami gospodarzy, co dodaje spotkaniu nieprzewidywalności. Manchester nie może lekceważyć rywala, mimo różnicy w klasie i formie. Dla Amorima to pierwszy poważny test w roli faworyta – teoretycznie jego zespół powinien bez problemu ograć ostatnią drużynę ligi, ale futbol wielokrotnie udowadniał, że teoria nie zawsze przekłada się na praktykę.
Wrocławskie widowisko bramkowe w pierwszej lidze
Równocześnie z meczem w Kielcach, bo także o 19:00, Śląsk Wrocław podejmie Stal Rzeszów na Tarczyński Arenie. To starcie 19. kolejki Betclic 1 Ligi zapowiada się jako prawdziwy festiwal ofensywnej gry – oba zespoły słyną z efektownego futbolu i regularnie dostarczają kibicom emocji związanych z dużą liczbą bramek.
Śląsk po remisie 3:3 z Wieczystą Kraków pokazał, że potrafi strzelać gole, ale równie chętnie je traci. Wrocławianie zdobyli już 33 bramki w osiemnastu meczach, co daje średnią prawie dwóch trafień na spotkanie. Trio ofensywne w składzie Banaszak (8 goli), Samiec-Talar (6) i Warchoł (5) to prawdziwa lokomotywa zespołu. Statystyki nie pozostawiają złudzeń – w ponad 77 procentach meczów Śląska pada więcej niż 2,5 gola, a tylko raz w całym sezonie udało się wrocławianom zachować czyste konto.
Trener Paweł Dziakowicz przed meczem podkreślał postęp, jaki zrobił jego zespół: „Śląsk Wrocław z końca rundy to inny zespół niż ten z początku. Dojrzeliśmy i jesteśmy bardziej stabilni jako zespół. Mam nadzieję, że dzięki tej stabilizacji błędy takie jak w pierwszym meczu ze Stalą już się nie powtórzą”. W pierwszym meczu między tymi drużynami Stal wygrała 2:1 w Rzeszowie, co jest dodatkową motywacją dla gospodarzy.
Stal Rzeszów plasuje się o jedno miejsce wyżej w tabeli i również prezentuje ofensywny futbol. Moreira Rosa Junior z dziewięcioma golami na koncie jest jednym z najskuteczniejszych napastników całej ligi. Wspierają go Masiak, Thill i Sławiński, dzięki czemu Stal zdobyła 29 bramek w osiemnastu spotkaniach. Podobnie jak Śląsk, rzeszowianie grają otwarcie – 77,78 procent ich meczów kończy się wynikiem powyżej 2,5 gola.
Dla kibiców Śląska będzie to ostatni mecz w tym roku kalendarzowym, więc atmosfera na Tarczyński Arenie zapowiada się gorąco. Zespół Ante Simundzy z pewnością będzie chciał wygrać przed własną publicznością i zakończyć rok na pozytywnej nucie. Walka o miejsca barażowe w pierwszej lidze jest zacięta, a każdy punkt ma ogromne znaczenie.
Milan w pogoni za Scudetto jedzie do Turynu
Mecz na zakończenie poniedziałkowego programu rozpocznie się o godzinie 20:45 na Stadio Olimpico Grande Torino. AC Milan, jeden z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego, zmierzy się z Torino w pojedynku 14. kolejki Serie A.
Gospodarze znajdują się w trudnej sytuacji – seria pięciu meczów bez zwycięstwa (trzy remisy i dwie porażki) zepchnęła ich na czternaste miejsce w tabeli. Ostatnia porażka 2:1 z Lecce była szczególnie bolesna, gdyż Granata mieli szansę na punkty, ale nie potrafili wykorzystać swoich okazji. Marco Baroni boryka się z problemami kadrowymi – kontuzja Giovanni Simeone pozbawia go głównego napastnika, a Ardian Ismajli również pozostaje wątpliwy do gry. Torino zdobywa średnio zaledwie 0,9 bramki na mecz, co jest jednym z najsłabszych wyników w całej Serie A.
AC Milan prezentuje zupełnie inny poziom. Rossoneri pozostają niepokonani w dwunastu ostatnich meczach ligowych, notując osiem zwycięstw i cztery remisy. Massimiliano Allegri zbudował zespół na solidnych fundamentach defensywnych – Milan stracił tylko siedem bramek w trzynastu kolejkach, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze (lepiej tylko AS Roma z ośmioma straconymi golami). Rafael Leão wraca do formy, Christian Pulisic regularnie zdobywa punkty, a defensywa z Mikiem Maignanem w bramce prezentuje się znakomicie.
Ciekawym akcentem jest historia bezpośrednich starć. Torino wygrało trzy ostatnie domowe mecze z Milanem, w tym pamiętne zwycięstwo 2:0 w grudniu ubiegłego roku. Od czasu bolesnej porażki 0:7 w sezonie 2020/2021, gospodarze zdobyli pewność siebie w starciach z mediolańczykami. Jednak obecna forma obu zespołów sugeruje, że Milan jest zdecydowanym faworytem. Rossoneri nie przegrali na wyjazdach w Serie A w tym sezonie, choć cztery z ostatnich spotkań zakończyły się remisami.
Dla Milanu to ważne spotkanie w kontekście walki o Scudetto. Przed zimową przerwą każdy punkt ma znaczenie, a zwycięstwo w Turynie pozwoliłoby utrzymać kontakt z czołówką tabeli. Massimiliano Allegri z pewnością przypomni swoim zawodnikom, że mimo przewagi historycznej i tabelowej, nie można lekceważyć rywala, który w przeszłości potrafił sprawić niespodziankę.
