18 sierpnia 2026, 16:48
← Aktualności sportowe

Mecze na dzisiaj, niedziela 26.10.2025

Mecze na dzisiaj, niedziela 26.10.2025

26 październik 2025 roku zapisze się jako jedna z tych niedziel, gdy sport pokazuje wszystkie swoje oblicza – od poranka rozbrzmiewa ryk silników w malezyjskiej dżungli, przez popołudniowe mecze na zatłoczonych stadionach Europy, aż po wieczorne pojedynki, gdzie każdy gol może zmienić układ sił w tabelach. To dzień, w którym ścieżki biegowe Torunia przenikają się z holenderskimi klasycznymi derbami, a włoskie emocje mieszają się z polskim futbolem.

Mecze na dzisiaj, niedziela 26.10.2025

Jakie transmisje dzisiaj zobaczyć:

DataMeczRelacja*
08:00🎾 ATP Paryż wszystkie meczeSTS TV
08:00🎾 ATP Bazylea wszystkie meczeSTS TV
08:00🎾 ATP Wiedeń wszystkie meczeSTS TV
12:00⚽️ GKS Tychy – Chrobry GłogówBetclic TV
13:00⚽️ Sokół Kleczew – Stalowa WolaBetclic TV
14:00🎾 Sinner – ZverevSTS TV
14:30⚽️ Wisła Kraków – Stal RzeszówBetclic TV
14:30⚽️ Feyenoord – PSVSuperbet TV
14:45⚽️ Raków – Lechia GdańskFortuna TV
15:00⚽️ Arsenal – Crystal PalaceFortuna TV
15:00⚽️ Sandecja – Warta PoznańBetclic TV
15:00⚽️ Sassuolo – AS RomaFortuna TV
15:00⚽️ Aston Villa – Man CityFortuna TV
15:30⚽️ Bayer – FreiburgSTS TV
16:15⚽️ Real Madryt – FC BarcelonaSTS TV
17:00⚽️ Stal Mielec – Miedź LegnicaBetclic TV
17:30⚽️ Górnik Zabrze – JagielloniaFortuna TV
18:00⚽️ Fiorentina – BolognaSuperbet TV
19:30⚽️ Resovia – Unia SkierniewiceBetclic TV
20:15⚽️ Legia Warszawa – Lech PoznańFortuna TV
20:45⚽️ Lazio – JuventusSuperbet TV
21:00⚽️ Vallecano – AlavesSTS TV
21:00⚾️ MLB wszystkie meczeSTS TV
21:00⚽️ USA MLS wszystkie meczeSTS TV
22:00🏒 NHL wszystkie meczeSTS TV
22:00🏀 NBA wszystkie meczeSTS TV
22:00🏀 WNBA wszystkie meczeSTS TV
06:00🕹️ CS, LoL, Dota 2, ValorantSTS TV
* Nie wszystkie transmisje są dostępne w STS TV, Fortuna i Superbet – linki na stronie są aktualizowane automatycznie, dlatego zalecamy, by przed meczem zweryfikować poprawność danych w tabeli.

Jak oglądać mecze w STS TV za darmo?

  1. Rejestracja na www.STS.pl (kod: BETONLINE)
  2. Obstawienie dowolnego meczu
  3. Wybór transmisji z zakładki „Zakłady live”

Gdy wschodnie słońce budzi mistrzów dwóch kółek

Sepang International Circuit o godzinie 8:00 rano czasu polskiego zamienia się w prawdziwą arenę gladiatorów na dwóch kółkach. Malezyjski tor, otoczony palmami i wilgotnym powietrzem, to miejsce gdzie historia MotoGP pisze się wielkimi literami od 1999 roku. Dla zawodników to szczególne miejsce – wszyscy znają każdy centymetr tego toru, bo właśnie tutaj w lutym odbywają przedsezonowe testy, gdy Europa wciąż drży od mrozu.

Francesco Bagnaia wraca jak feniks z popiołów. Włoch, który jeszcze kilka tygodni temu wydawał się całkowicie stracony po dwóch zerowych rundach w Indonezji i Australii, wczoraj wygrał sprint z ponad dwusekundową przewagą. W paddocku krążą plotki – czy Pecco dostał tajemniczo ubiegłoroczny motocykl, z którym zdobywał tytuł? Nikt oficjalnie nie potwierdza, ale jego tempo mówi samo za siebie. To ostatnia szansa dla Włocha, by pokazać że nie powiedział ostatniego słowa w tym sezonie, choć matematyczne szanse na tytuł już dawno przepadły.

Bracia Marquez piszą historię, jakiej MotoGP jeszcze nie widziało. Alex wczoraj oficjalnie zapewnił sobie wicemistrzostwo świata, stając obok swojego brata Marca na podium klasyfikacji generalnej. Nigdy wcześniej dwaj bracia nie zajęli pierwszego i drugiego miejsca w mistrzostwach świata najwyższej klasy. Ironia losu? Marc przegląda ten sukces z domu, lecząc kontuzje, podczas gdy jego młodszy brat triumfuje na torach. Dziś Alex może sobie pozwolić na jazdę bez presji – jego miejsce w historii jest już zabezpieczone.

Tor Sepang ma swój charakter. Pięć i pół kilometra asfaltu, piętnaście zakrętów, tropikalne upały przekraczające trzydzieści stopni Celsjusza i wilgotność sprawiająca, że każdy zawodnik traci kilogramy wagi podczas dwudziestu okrążeń. To tor, który nie wybacza błędów, gdzie hamowanie przed zakrętem numer jeden decyduje często o całym wyścigu.

Toruń biegnie – gdy miasto staje się stadionem

Królewskie miasto nad Wisłą budzi się dziś w sportowym szale. O godzinie 9:00, gdy większość Europy dopija poranną kawę, Toruń zamienia swoje średniowieczne uliczki w tor wyścigowy dla tysięcy biegaczy. Trzecia edycja Trylogii Toruńskich Legend to nie tylko sport – to hołd dla miasta, które pamięta czasy Kopernika i krzyżaków.

Trasy prowadzą przez najpiękniejsze zakątki miasta piernika. Biegacze wystartują z ulicy Królowej Jadwigi, przemierzą bulwary nadwiślańskie, zobaczą gotyckie mury starego miasta i poczują ducha historii pod stopami. Dystanse? Od pięciu kilometrów dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z bieganiem, przez półmaraton, aż po pełne czterdzieści dwa kilometry i sto dziewięćdziesiąt pięć metrów maratonu.

Najważniejszy jednak jest medal. Nie jeden, nie dwa – ale składanka trzech medali z całej Trylogii, która tworzy spójną całość. To jak puzzle – dopiero po zebraniu wszystkich elementów widzisz pełen obraz. Dla wielu biegaczy to właśnie ten kompletny medal jest największą nagrodą, większą niż czas na mecie czy pozycja w klasyfikacji. Bo w bieganiu nie zawsze chodzi o wygrywanie z innymi – czasem najważniejsze jest wygranie z samym sobą.

De Kuip drży – gdy Rotterdam spotyka Eindhoven

Godzina 14:30 w Rotterdamie. Stadion Feyenoordu, znany jako De Kuip – kocioł, w którym temperatura emocji sięga zenitu. To tutaj dziś rozegra się mecz, który może przesądzić o mistrzostwie Holandii. Feyenoord, jedyny niepokonany zespół w lidze, przeciwko PSV Eindhoven – obrońcom tytułu, którzy trzy dni temu roznieśli Napoli aż 6:2 w Lidze Mistrzów.

Ayase Ueda to człowiek, o którym mówi dziś cała Holandia. Japoński napastnik w ostatnim meczu przeciwko Heracles strzelił hat-tricka w siedmiominutowym zwycięstwie 7:0. Jego instynkt snajperski sprawia, że stał się koszmarem każdego obrońcy w Eredivisie. W trzech ostatnich meczach Feyenoordu padło trzynaście bramek – liczba, która przyprawia o zawrót głowy. Robin van Persie, legenda arsenału i holenderskiej reprezentacji, teraz jako trener Feyenoordu, zbudował maszynę do zdobywania goli.

PSV przyjeżdża z dwóch różnych światów. W lidze – stuprocentowa skuteczność na wyjazdach, trzynaście goli w czterech meczach. W Europie – spektakl przeciwko mistrzom Włoch, gdzie sześć trafień pokazało potęgę ofensywy. Guus Til, środkowy pomocnik przestawiony na pozycję napastnika, odnalazł się w nowej roli jak ryba w wodzie. Jego dwadzieścia siedem lat to najlepszy wiek dla piłkarza – doświadczenie łączy się z młodzieńczą świeżością.

Historia bezpośrednich starć? PSV wygrało sześć z ostatnich dziesięciu meczów. Ale w De Kuip statystyki mają drugorzędne znaczenie. Gdy pięćdziesiąt tysięcy kibiców w czerwono-białych barwach wypełnia trybuny, gdy pieśni „Hand in Hand” rozbrzmiewają nad Maasem, wtedy Feyenoord potrafi sięgać po niemożliwe.

Ajax w kryzysie – gdy wielki klub szuka siebie

Dwanaście minut po rozpoczęciu rotterdamskiego hitu, w Enschede FC Twente podejmuje Ajax Amsterdam. Jeszcze kilka lat temu taki mecz byłby formalnością – Ajax przyjeżdżał, wygrywał i odjeżdżał. Dziś? Lancerzy z Amsterdamu przeżywają jeden z najtrudniejszych okresów w ostatnich latach.

Porażka 1:5 z Chelsea w europejskich pucharach to nie tylko wynik – to cios w dumę klubu, który czterokrotnie zdobywał Puchar Europy. Johan Cruijff, patron amsterdamskiego klubu, przewraca się w grobie widząc jak zespół jego serca gubi się na boiskach Europy. Jørgen Strand Larsen i jego koledzy muszą szybko otrząsnąć się z szoku.

FC Twente, z drugiej strony, czuje krew. Remis 3:3 z NEC Nijmegen pokazał, że potrafią strzelać gole. Ricky van Wolfswinkel, trzydziestoszerścioletni weteran, który pamiętał czasy gry w Newcastle i Southampton, wrócił do Holandii aby udowodnić że ma jeszcze proch w rogu. Trzy gole w tym sezonie to dopiero początek jego jesiennej kampanii.

Kraków czeka na show – gdy lider przyjmuje wyzwanie

Stadion przy Reymonta to dziś miejsce, gdzie Wisła Kraków może zrobić kolejny krok w stronę wymarzonego awansu do Ekstraklasy. Godzina 14:30, słońce nad Krakowem, trzydzieści dwa punkty na koncie po trzynastu meczach. Liczby nie kłamią – to najlepsza Wisła od lat.

Czterdzieści bramek strzelonych to liczba, która robi wrażenie. Średnio ponad trzy na mecz. Angel Rodado, hiszpański napastnik, stał się ulubieńcem krakowskiej publiczności. Jego instynkt strzelecki przypomina najlepsze lata Pawła Brożka czy Marka Saganowskiego. Mariusz Jop, trener „Białej Gwiazdy”, znalazł złoty skład – dziesięć wygranych w trzynastu meczach to seria godna mistrza.

Stal Rzeszów przyjeżdża z bagażem dwudziestu punktów i ambicjami barażowymi. Moreira Rosa Junior, brazylijski napastnik z siedmioma golami, wie że mecz w Krakowie to szansa na pokazanie się szerszej publiczności. Rzeszowianie mają jedną przewagę – w dziewięciu ostatnich meczach zawsze strzelali przynajmniej jedną bramkę. Ich ofensywa działa jak zegarek.

Ciekawostka? Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN zmniejszyła karę dla Wisły za odpalenie pirotechniki w meczu z Ruchem. Zamiast prawie całkowicie zamkniętego stadionu, dziś otwarte będą trybuny wschodnia i zachodnia. To różnica między dwustu kibiców a kilkunastoma tysiącami. To różnica między ciszą a gromem.

Roma w tarapatach – gdy Wieczne Miasto traci wieczność

O godzinie 15:00 w Reggio Emilia, na Mapei Stadium, Sassuolo podejmuje AS Romę. Giallorossi przeżywają kryzys, który boli tym bardziej, że przyszedł zupełnie niespodziewanie po czterech z rzędu zwycięstwach.

Trzy zmarnowane rzuty karne przeciwko Lille. Porażka z Viktorią Pilzno u siebie. Przegrana z Interem. Gian Piero Gasperini, trener który zastąpił De Rossiego, nie może znaleźć recepty na ofensywę. Paulo Dybala, argentyński mistrz świata, ciągnie ten zespół sam. Jego gol przeciwko Pilzno to był jeden z niewielu jasnych punktów ostatnich tygodni.

Paradoks? Roma ma jedną z najlepszych defensyw w Serie A – tylko trzy stracone bramki w siedmiu meczach. Cztery czyste konta. Gianluca Mancini i Evan Ndicka tworzą mur nie do przejścia. Problem leży z przodu – Artem Dovbyk, ukraiński napastnik, nie może złapać rytmu. Evan Ferguson czeka na swojego pierwszego gola od roku.

Sassuolo to beniaminek, który nie zachowuje się jak beniaminek. Trzy mecze bez porażki, w tym zwycięstwa z Udinese i Veroną. Domenico Berardi, kapitan i symbol klubu, wrócił po kontuzji i od razu pokazał klasę. Andrea Pinamonti i Armand Laurienté dopełniają trio ofensywne, które potrafi zaskoczyć każdego rywala.

Tor Sepang pamięta pojedynek Valentina Rossiego z Marco Simoncelim. De Kuip widział triumfy Cruijffa i van Bastena. Stadion Wisły słyszał hymny mistrzowskie. Każde z tych miejsc ma swoją historię. Dziś piszą kolejne rozdziały.