Postępowanie w sprawie Manchesteru City, dotyczącej 115 zarzutów o naruszenie przepisów finansowych Premier League, oficjalnie weszło w etap apelacji. Niezależny trybunał wydał już decyzje w tej sprawie, a sprawa może toczyć się jeszcze przez wiele lat.
W 2014 roku klub zapłacił 49 milionów funtów kary za złamanie zasad Financial Fair Play UEFA, a w 2020 roku otrzymał dwuletni zakaz gry w europejskich pucharach oraz karę 30 milionów euro, którą później uchylił Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu. Obecnie sprawa apelacyjna zostanie rozpatrzona przez nowy, trzyosobowy panel, a w przypadku niekorzystnego wyroku klub może skierować sprawę do Wysokiego Trybunału.
Prezes klubu, Khaldoon al-Mubarak, w sobotnim liście do kibiców podkreślił determinację władz zespołu. Proces Premier League ma jeszcze przed sobą długą drogę, a nasza pewność i zamiar udowodnienia niewinności klubu są tak samo silne, jak wtedy, gdy to wszystko się zaczęło, napisał al-Mubarak.
Klub twierdzi, że dokumenty, na których oparto oskarżenia, są materiałami wyrwanymi z kontekstu, rzekomo zhakowanymi lub skradzionymi. Ostateczny wyrok będzie miał istotne znaczenie dla reputacji właścicieli oraz relacji dyplomatycznych między Abu Zabi a Wielką Brytanią.