Reprezentacja Anglii przegrała 2:3 z Hiszpanią w swoim pierwszym meczu Ligi Narodów, który odbył się na stadionie Wembley. Mimo porażki z aktualnymi mistrzami świata, pozycja selekcjonera Thomasa Tuchela pozostaje niezagrożona, a krytycy szkoleniowca wstrzymali się od negatywnych ocen.
Spotkanie rozpoczęło się od błędu Marca Guehiego już w drugiej minucie, który otworzył drogę do prowadzenia dla gości. Sytuację Anglików dodatkowo skomplikował Harry Kane, który nie wykorzystał rzutu karnego z powodu śliskiej nawierzchni boiska.
Statystyki meczowe wskazują na wyrównaną rywalizację, w której Anglicy utrzymywali się przy piłce przez 48 procent czasu gry. Zespół Tuchela zanotował więcej podań w ostatniej tercji boiska oraz wykonał pięciokrotnie więcej dośrodkowań niż Hiszpanie.
Mimo przewagi w statystykach, to drużyna Luisa de la Fuente okazała się skuteczniejsza. Hiszpanie, którzy pozostają niepokonani od dwóch i pół roku, stworzyli dwukrotnie więcej dogodnych sytuacji bramkowych.
Po końcowym gwizdku 88-tysięczna publiczność na Wembley nie wygwizdała gospodarzy. Kibice docenili okres dominacji Anglii, podczas którego zespół zaprezentował ofensywny styl gry, zdobywając dwa gole przeciwko mistrzom świata.